Katecan  ♥

Szkoła rodzenia, podręczniki. Dlaczego TAK.

W piątek 11.09. zakończyliśmy spotkania w szkole rodzenia. To było 13 spotkań po 1,5 h na temat przygotowania nas do roli rodziców. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Wcześniej tzn. w czasie trwania ciąży czytałam dwie książki i wydawało mi się, że dużo się dowiedziałam, ale szkoła rodzenia okazała się przypieczętowaniem i dopełnieniem tego, co wyczytałam.

Program jest bardzo szeroki, przygotowuje do aktywnego porodu, do porodu z partnerem, omawiany jest sposób pielęgnacji noworodka, proces karmienia piersią oraz ćwiczenia oddechowe, które są bardzo istotne, również praktyczne tematy, co zabrać do szpitala, jak spakować torby, kiedy itd.  Zajęcia prowadzone są przez położne, psychologa i można, a nawet powinno się uczestniczyć wraz z partnerem. Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze to się uda, ale jeśli macie możliwość to warto zabrać ojca dziecka na zajęcia. Szczególnie na zajęcia z psychologiem, gdzie poruszane są tematy z zakresu, porodu, relacji między partnerami czy przyjemne zajęcia plastyczne z rysowaniem na brzuszku tego jak wyobrażamy sobie nasze dziecko. Zajęcia odnośnie porodu rodzinnego też warte są wysłuchania przez obojga rodziców. Koszt zajęć jest niski, bo to 150 zł za wszystkie spotkania. Po każdych zajęciach wychodzimy z pakietem ulotek i innych materiałów do poczytania w domu, więc można dodatkowo się doszkolić. Grupy nie są liczne, to też jest bardzo fajne, bo każdy może zadać tyle pytań ile potrzebuje, nie ma tłoku i jest  miła atmosfera.

Niestety, po urodzeniu dziecka mogą też wystąpić problemy związane ze stanem psychicznym nowej mamy, problemy w związkach i inne podobne historie. Nie jest to nic wstydliwego. Tak może się stać, więc tym bardziej warto wiedzieć jakie są objawy i do kogo można się zgłosić. To samo dotyczy zachęcania na siłę partnerów do uczestniczenia w porodzie. Jak ze wszystkim, na siłę nie warto nic robić.

Jak w każdym przypadku opinie są podzielone, bo sama słuchałam od koleżanek, że nie wszystkie chodziły na takie zajęcia. Ja polecam bardzo. Każde zajęcia to wartość dodana, plus możliwość zweryfikowania tego, co przeczytaliśmy w książkach lub tego co zobaczyliśmy w programach telewizyjnych dedykowanych kobietom w ciąży, odnośnie przygotowania do macierzyństwa. Nie podlega wątpliwości, że warto dla tej małej istotki, którą nosimy w sobie 🙂

Załączam link do szkoły rodzenia w Dzierżoniowie, do której my chodziliśmy https://www.facebook.com/Szko%C5%82a-Rodzenia-w-Dzier%C5%BConiowie-634279959943019/timeline/ oraz zdjęcia książek, które polecam. Są chyba najbardziej popularne, czytało się je całkiem przyjemnie 🙂 . Jedną dostałam od koleżanki, która jeszcze wtedy nie wiedziała, że wytypowałam ją na matkę chrzestną swojego dziecka, druga jest pożyczona od koleżanki z pracy. Dwie Anie 😉 dziękuję Wam bardzo.

Ostatnie zdjęcie, to autorska praca mojego męża na jednych z zajęć w szkole rodzenia… mam nadzieję, że nasza córka nie będzie podobna do…dyni 🙂

Jakie są Wasze odczucia, polecacie szkołę rodzenia? Może jakieś inne pozycje w temacie książek ?

szkoła rodzeniaszkoła rodzeniaszkoła rodzeniaszkoła rodzeniaszkoła rodzeniaszkoła rodzeniaszkoła rodzeniaszkoła rodzenia

Kalla :-)

 

 

 

4 Komentarzy

  1. Kasia

    13 września 2015 - 10:54 pm
    Reply

    Zgadzam się! Tez chodzilismy na zajecia i polecam a w sumie to ZALECAM kazdej przyszlej mamie bo później: Spokojna mama = spokojne dziecko;-) my chodzilismy do szkoly rodzenia poloznej Anny Sykuly. Rewelacyjna położna z ogromna wiedzą ci doswiadczeniem !!

    • kate can ♥

      14 września 2015 - 6:50 am
      Reply

      Dziękuję za Twoją opinię Kasia. Racja, spokojna mama = spokojne dziecko.

  2. Marta

    14 września 2015 - 11:03 pm
    Reply

    Ja tez chodziłam na szkołę rodzenia do pani Ani. Super polecam. Ja do dnia dzisiejszego mam kontakt ze swoją położną a mój gigant zaraz skończy rok. Dużo informacji i tak weryfikuje sie w praktyce. Ja zaczęłam czytać jak maly sie urodził i do 3miesiaca byłam na bieżąco a potem to już nie bylo czasu.

    • kate can ♥

      15 września 2015 - 3:53 am
      Reply

      Właśnie dlatego wolałam zacząć w ciąży, bo bałam się, że nie zdążę wszystkiego doczytać. Chociaż mogę się domyślać, że każda wolna minuta będzie na wagę złota hahaha

Zostaw Odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *