Katecan  ♥

Kościelne zamieszanie.

Cześć,

Jestem zmieszana, po ostatniej  niedzieli w kościele. Syn mojej koleżanki miał zostać ochrzczony. Ustalono termin – niedziela, godzina 12:00. Wchodząc do kościoła od razu zauważaliśmy, że to nie jest zwykła msza, a prymicyjna, czyli trochę dłuższa niż standardowa. Nie  byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nikt z parafii nie uprzedził o tym rodziców. Wszyscy byli nastawieni na godzinną uroczystość. Pomijam kwestie organizacyjne, czyli zamówiony obiad dla gości na 13:00 i to co najważniejsze dzieci, które były w kościele przez tyle czasu.

Oceniam moją koleżankę jako osobę, którą trudno wyprowadzić z równowagi, ale to się udało. Wyobrażacie sobie, być w kościele 3 godziny z małymi dziećmi, będąc przygotowanym na godzinę? Wyobrażacie sobie, jak były głodne, znudzone i zmęczone? My wyszliśmy, bo  Kala nie dawała rady. Trzy razy mama wchodziła do zakrystii i pytała o to, czy jej dziecko zostanie ochrzczone, czy mogą zrobić to z boku, bo nie byli przygotowani na udział w 3 godzinnej mszy. Kiedy ostatni raz weszła i powiedziała, że wyjdą z kościoła, wtedy pojawił się młody ksiądz, i na bocznym ołtarzyku w wersji skróconej ochrzcił dziecko. Powiedział do gości, że mogą czuć się dumni, ponieważ uczestniczyli w takim ważnym dniu dla księdza…Fakt uroczystość spora, bo były brawa, godzinne podziękowania dla rodziców, sąsiadów, wielu innych ważnych ludzi. Niestety z boku na ławce siedziała rodzina i znajomi małego chłopca, który czekał 3h na swój chrzest. Siedzieli z boku, bo kiedy usiedli na początku kościoła, powiedziano im, że te miejsca są zajęte na ważną uroczystość.

Mocno mnie to zniesmaczyło, bo nie rozumiem tego co się stało. Brak współczucia do dzieci, które nie dawały rady wysiedzieć, brak ludzkiego podejścia, w końcu rodzice przyprowadzili nowego członka do kościoła…starsze panie, które siedziały w tylnych ławkach wiele razy zwracały uwagę, że dzieci źle się zachowują, że są markotne, że biegają, że jest głośno- serio- sama bym nie wytrzymała 3 godzin, a co dopiero dzieci. Gdzie tu  zrozumienie, gdzie tu jest szacunek? Rozumiem, że jeśli ktoś świadomie uczestniczy w takiej mszy, to co innego, a tu mam wrażenie, że ktoś uznał ten chrzest za mniej ważny.

To nie jest powód dla którego  odwrócimy się od kościoła, ale może trochę zniechęcić, bynajmniej do czasu, aż opadną emocje.  Przyznam, że po takiej sytuacji, poczuliśmy się dziwnie. I tak dzień, który miał być dla rodziców wyjątkowy, był… właśnie-dziwny.  Może to incydentalne wydarzenie, jednak wydarzenie… :-/

Nie chcę nikogo urazić, szkoda mi tylko dzieci, niepotrzebnych nerwów, stresu rodziców…Po tej niedzieli wiem, że warto dopytać w kościele o szczegóły uroczystości, żeby uniknąć zamieszania.

small 1small 2small (38)

5 Komentarzy

  1. Sikorska Anna

    29 maja 2017 - 10:25 pm
    Reply

    Jak pomyśle tylko o tym chrzcie to dostaje ciśnienia ,może trauma minie po jakimś czasie bo narazie będę omijać ul.koscielną wieeeelkim łukiem 🙁

    • kate can ♥

      29 maja 2017 - 11:01 pm
      Reply

      Spokojnie, na wszystko potrzeba czasu…emocje opadną i trzeba będzie przygotować Antka do komunii heheh :-* Podziwiam, że tyle wytrzymałaś…

  2. Iza

    30 maja 2017 - 4:43 pm
    Reply

    Jeśli gorszy Cię uroczystość kościelna, to fakt, może przestań do niego chodzic… Ochrzcilas dziecko i dopiero rowazacie by zacząć z nim chodzić do Kościoła? Po co Ochrzcilas? Dla imprezy? Tradycji? Chrzest ma być wyrazem wiary (!), a tej uroczystości przeszkadzać nie powinny. Przykro to czytać…

    • kate can ♥

      30 maja 2017 - 5:15 pm
      Reply

      Opisałam problem braku komunikacji między parafią a rodziną chcącą ochrzcić dziecko, co spowodowało, że dzieci były umęczone a rodzice są rozczarowani tym, że nie musieli siedzieć w bocznej ławce i że mają złe wspomnienia przez płaczące i zmęczone dzieci. Gdyby wiedzieli, że będzie taka uroczystość, pewnie wybraliby inny termin- ze względu na dzieci właśnie.

    • Sikorska Anna

      30 maja 2017 - 8:04 pm
      Reply

      Mnie nie dziwi fakt że rozważali czy chodzić z Kalią do kościoła ,nasze pokolenie jest odsunięte od kościoła i wszyscy o tym dobrze wiemy,przez coraz częstsze nagłaśnianie takich sytuacji, przez to że księża coraz rzadziej są z prawdziwego powołania ,mieszają kościół w politykę ale to odrębny temat ….chrzciny dzieci bo nakazuje tradycja,od dziada pradziada a jak już mamy chęć i chcemy uczestniczyć w życiu kościoła to przez taką akcje znowu się odechciewa….i pytam ile szans jeszcze….skoro według kościoła jesteśmy wszyscy równi to skąd to wywyższanie „swoich”

Zostaw Odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *