Katecan  ♥

Blaski i cienie powrotu do pracy po urlopie macierzyńskim.




Mamusie,

Wiele razy pisałam o powrocie do pracy po urlopie macierzyńskim, ale głównie w kontekście stresu jaki mi towarzyszył z posłaniem Kali do żłobka, jak również o obawach związanych z rozłąką. Bałam się czy sobie z nią poradzę, ale  to co okazało się dla mnie najtrudniejszą sprawą, to możliwość powrotu do swojego wcześniejszego miejsca zatrudnienia.

Trochę to jest tak, że mamy ciśnienie z każdej strony na to, aby zakładać rodziny, bo jest presja czasu, szczególnie jeśli tak jak ja, jest się po trzydziestce. Mamy również słynny  program 500+, który zachęca do powiększania rodzin. Swego czasu w telewizji pojawiały się  kampanie reklamowe o tym, aby nie przespać momentu macierzyństwa, goniąc w pracy za sprzedażą, sukcesami czy rozwojem. Pytanie czy firmy są gotowe na powrót mamusiek do pracy i czy tak chętnie na nie czekają? Z mojego doświadczenia, chyba niestety nie. Pracuję od wielu lat w korporacji, zachodząc w ciążę myślałam sobie, że wszystko jest tak jak być powinno, czyli po urlopie macierzyńskim wrócę na swoje stanowisko, do swojego miejsca pracy, że będzie tak jak było wcześniej. Jednak, okazało się inaczej, a ja odniosłam wrażenie, że nie wróciłam z urlopu macierzyńskiego, tylko z więzienia i powinnam się cieszyć z tego, że w ogóle mogę pracować. Coś w rodzaju drugiej szansy, dla wracających po długiej nieobecności, nie wiadomo skąd.   Niecałe dwa tygodnie przed planowanym powrotem zostałam poinformowana, że będzie mi zmienione miejsce pracy na inne, no i tyle , zero pytań, tylko komunikat.  Z mojej perspektywy, to lekki kłopot, bo żłobek, lekarz i cała logistyka była już zaplanowana pod to właśnie miejsce. Hm, i co wtedy powinnam zrobić? Mogłam odmówić, zrezygnować, albo przyjąć na klatę i pracować dalej. Prawda była taka, że nie potrafiłam przepracować w głowie tego, że zostałam postawiona przed faktem dokonanym bez jakiejkolwiek rozmowy, takiej zwykłej, zwyczajnej, po ludzku, dlatego bardzo szybko zmieniłam pracę na inną. Czasami jest tak, że jakaś sytuacja wydaje się skomplikowana i trudna, jednak zawsze jest jakieś wyjście, i zmiana może okazać się lepszym rozwiązaniem. Tak więc, nie ma co się zmian bać. Potrzebne jest trochę odwagi i wiary w siebie :-).

Jestem ciekawa Waszych powrotów do pracy, czy wszystko dobrze się ułożyło?  Napotkałyście na problemy, a może potoczyło się zgodnie z planem?

Teraz inaczej patrzę na niektóre sprawy, jak coś nie wychodzi mówię „trudno” i idę dalej, bawię się z Kalą i pracuję nad tym, żeby była między nami mocna więź, cieszę się kiedy spędzamy czas razem, bo to jest najważniejsze. Szczęśliwa matka, szczęśliwe dziecko.

Dzisiaj za oknem sypie śnieg,  a nasze zdjęcia robiliśmy jeszcze kiedy było pełno kolorowych liści. Chciałam mieć takie, jak rzucam je do góry i uchwycony jest moment w trakcie ich spadania, ale nie wyszło! Podjęłam z 20 prób, aż mąż mnie wygonił do domu haha.

Ps. Pod zdjęciami jest link do produktów firmy AKANT MEBLE, które są dostępne np.na OLX . To Polska firma, meble wykonane są bardzo starannie i solidnie, moja wyczekana piękna pufa jest bardzo wygodna i efektowna. Idealnie pasuje do mojej sypialni i jadalni, ciężko się zdecydować gdzie lepiej się prezentuje.

Buuuuziiaakiii

Kasia

 

IMG_5112akant meble (6)

IMG_5115 IMG_5117 IMG_5118 IMG_5119 IMG_5120 IMG_5121 IMG_5122 IMG_5123 IMG_5124 IMG_5125 IMG_5126IMG_5128

Biała pufa/ Akant Meble fb <– kliknij

Akant Meble instagram <– kliknij

Akant Meble OLX <– kliknij

4 Komentarzy

  1. Ania B.

    21 listopada 2017 - 2:03 pm
    Reply

    Piękne zdjęcia. Marnujesz się w tej korporacji 😘

    • kate can ♥

      21 listopada 2017 - 2:17 pm
      Reply

      Hehe Ty również

  2. Monika

    22 listopada 2017 - 11:26 am
    Reply

    Ja niestety w 7 miesiącu ciąży zostałam poinformowana że zlikwidowany zostaje oddział w którym byłam Dyrektorem . Nadmienię tylko że pracowałam do ostatniego dnia . Wyszłam z pracy na ostatnie ktg i zostałam w szpitalu. Dużo by pisać o tym że zlikwidowani zostaliśmy po złości bo Nowy Prezes likwiduje wszystko co dla niego było niewygodne no cóż tak to już jest. Myślał że w 7 miesiącu ciąży nie zrobię większej krzywdy firmie a tu psikus bo z wielkim brzuchem zostałam zatrudniona w obecnej firmie i zabrałam 70% obsługiwanych kontrahentów jeszcze przed urodzeniem (ostatnie 2 miesiace). Tego chyba nikt się nie spodziewał 😀
    Po urodzeniu pracowałam z domu a po miesiącu wróciłam do nowej pracy . Synuś przez miesiąc jeździł że mną. Teraz ma cudowna nianię na której widok piszczy że szczęścia ❤ mogę spokojnie pracować bo niania wysyła mi zdjęcia syncia uśmiechniętego.
    Wszystko dzieje się po coś..
    Wiem, że ciężko jest na sercu jak firma w taki sposób się odwdziecza za wieloletnią współpracę, ale trzeba żyć dalej i cieszyć się macierzyństwem i naszymi dzieciaczkami. Najważniejsze w życiu jest zdrowie naszych dzieci a cała reszta zawsze się poukłada.

    • kate can ♥

      22 listopada 2017 - 5:14 pm
      Reply

      No i powiedz mi Monika, gdzie tu jest ta ochrona kobiet w ciąży? Szokujące jest to, ze dalej zdarzają się takie przypadki,a z tego co widzę, to bardzo często kobieta ciężarka czy matka, to ciężar dla firmy. Nawet jeśli wcześniej była dobrym pracownikiem.

Zostaw Odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *